Wydruk z rybobranie.pl - KONTROWERSYJNE SPŁYWY RZEKAMI » rybobranie.pl wszelkie prawa zastrzeżone.

KONTROWERSYJNE SPŁYWY RZEKAMI

Aktualności | 2010-09-08 | Koło Miejskie PZW nr 17 w Kołobrzegu

W piątkowym numerze Gazety Kołobrzeskiej ukazał się artykuł o nowej kołobrzeskiej atrakcji, która niestety nie zachwyciła wędkarzy przemierzających brzegi Parsęty.  

Jeszcze dzisiaj podzielę się najświeższymi informacjami uzyskanymi w Starostwie i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, dotyczącymi tej sprawy.

Na razie jednak zachęcam do lektury artykułu Marzeny Bamber.

 

 

Są spływy flisaków Dunajcem czy Biebrzą, Kołobrzeg nie chce być gorszy. Od tygodnia mamy je także nad Parsętą.
Pomysł spływów łodziami po Parsęcie wyszedł od dwóch kołobrzeżanek. Luźna myśl Renaty Andrzejczuk i Agaty Radkowskiej zaowocowała założeniem spółki Parsęta i zakupem dwóch łodzi. Załatwienie formalności i pozwoleń trwało ponad dwa lata. W końcu marzenie kołobrzeżanek i ich znajomych spełniło się.
Dwie repliki łodzi flisaków cumują przy Bulwarze Marynarzy Okrętów Pogranicza. Pływają na razie na odcinku pomiędzy mostami na ul. Młyńskiej i Solnej. Każda łódź może zabrać dwanaście osób plus dwóch członków załogi. Spływ trwa 45 minut i jest płatny.
Jednostki zrobione są na wzór osiemnastowiecznych łodzi flisaków przez rodzinę szkutników-flisaków z południa Polski. Dla bezpieczeństwa pasażerów zamontowano relingi i zrobiono daszek osłaniający przed słońcem czy deszczem. Docelowo mają być cztery łodzie, by mogły zabrać cały autokar turystów. – Parsęta jest piękną rzeką, a sam Kołobrzeg czy okolice od strony wody mają wiele uroku i niewidocznych z lądu ciekawostek – podkreśla pan Włodzimierz, jeden z dwóch kołobrzeskich flisaków. Chcieliby płynąć aż do portu jachtowego, ale za mostem kolejowym są już wody morskie i potrzebne jest pozwolenie Urzędu Morskiego w Słupsku, poza tym pasażerowie przy moście musieliby zmienić kamizelki ratunkowe śródlądowe na ciężkie kapoki morskie. Marzą, by pogłębiono i uporządkowano Kanał Drzewny, mogliby wtedy wydłużyć i urozmaicić trasę spływu.
Na zamówienie możliwe są spływy aż z Bard, Pustar czy Ząbrowa. Na specjalnym samochodzie łodzie można przewieźć w górę rzeki i w zamówionym punkcie spuścić na wodę. Parsęta jest tam pełna zakoli, uroczych miejsc postojowych. Na trasie są tylko dwie bystrzyny.
Na razie odbyło się tylko kilka spływów m.in. rodziny z Wielkopolski i dwóch Dunek. – Bardzo im się podobało. Nawet starsza pani, która na początku bała się wsiąść do łodzi, była zachwycona. Stwierdziła, że płynie się bezpiecznie, że nie kiwało i było wygodnie – relacjonuje flisak.
W planach są rejsy nocne przy pochodniach, jeśli tylko będą chętni.
Przed laty były plany zagospodarowania Stramniczki i samej rzeki na wzór Wenecji. Miały być kawiarenki i restauracje na statkach czy łodziach zacumowanych przy brzegach, pływające pomosty. – Może udałoby się wrócić do tych planów i otworzyć kawiarenkę na wodzie? – zastanawiają się flisacy. Jesienią planują lekcje ekologii dla szkół na pokładzie łodzi. – Dla dzieci i młodzieży taka lekcja w plenerze na pewno byłaby interesująca – stwierdza pan Włodzimierz.
Zanim odbyli pierwszy rejs z pasażerami popłynęli sami i posprzątali nurt rzeki. Tylko pierwszego dnia zebrali ponad 50 butelek i puszek.
– Bardzo zaniedbana ta nasza rzeka. Nikt nie dba o jej czystość. Sprzątamy teraz codziennie, bo wstyd nam za odpowiednie służby – wyjaśniają flisacy. Kiedy płynęli z Bard uprzątnęli spod wody dużo niewidocznych z brzegu gałęzi i konarów. Wyłowili z wody wiele sieci kłusowniczych.
Postanowili, że jak będzie taka potrzeba, to wypożyczą łodzie straży rybackiej czy policji dla nocnych akcji przeciw kłusownikom. – Przecież o naszą Parsętę musimy dbać wszyscy – kwitują.

Zdjęcia