Przeglad prasy
Sandacz na ostro
Przeglad prasy | 2007-10-16 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
Kogut
składa się z ołowianej główki oraz całego szeregu mniej istotnych
drobiazgów. To - zdałoby sie obrazoburcze stwierdzenie - nie wywołuje
sprzeciwu jedynie w Mekkach polskiego koguciarstwa - na Śląsku i
Opolszczyźnie. Tam po prostu wiedzą "co jest grane". Trzy czwarte
łownej wartości koguta to jego duży, niewspółmierny do głębokości
łowiska ciężar. Specyficzny sposób prowadzenia - łowienie z ostrego
opadu - plus owa masa powoduje, że kogut, jak żadna inna przynęta...
wabi sandacze szybkimi ruchami
...i
gwałtownymi uderzeniami w dno. I to jest właśnie to! Napisałem, że trzy
czwarte to masa. Pozostała ćwiartka to kolor. Jego nośnikiem są pióra i
kryza - zwana gdzieniegdzie owijką, kołnierzykiem, czy grzywką. Zarówno
pióra jak i kryza spełniają w standardowej wersji koguta tylko i
wyłącznie tę rolę (napisałem standardowej - bowiem dziś funkcjonuje
bardzo dużo przynęt "kogutopodobnych", z piórami nawiniętymi w sposób
nadający wabikowi bardzo ciekawą pracę własną). Nieporozumieniem są tu
wszelkie stwierdzenia, o rzekomej "pracy" piór, ich wachlowaniu i
wabieniu ryb. Fakt - ruch piór może sprawiać wrażenie namiastki pracy
własnej przynęty. Myślę jednak, że jego znaczenie jest marginalne w
stosunku do pracy przynęty nadanej prowadzeniem, no i koloru koguta.
Podobnie rzecz ma się z kryzą. Modne jeszcze do niedawna tezy głosiły,
że kołnierz - najczęściej wykonany z różnokolorowej wiskozy - spełnia
rolę.... spowalniacza ostrego opadu koguta! Myśl zaiste odkrywcza.
Najpierw montuje się koguta na przeciążonej, dużej główce, by osiągnąć
jak najostrzejszy opad, po czym owija się go pękiem wiskozy, by ów opad
spowolnić? Kryza spełniała jeszcze jedną rolę. Informowała do pewnego
stopnia o rodzaju dna, na jakim się łowi. Dno muliste mocno brudziło
kołnierz, piaszczyste, czy kamieniste już znacznie mniej. Informacyjne
"zadanie" kryzy umarło w momencie upowszechnienia sie doskonałych,
bardzo czułych a zarazem niesamowicie mocnych wędzisk opadowych, oraz
doskonałych plecionek. Spinningista operujący takim zestawem doskonale
"czuł" nie tylko rodzaj dna na jakim łowi, ale wychwytywał nawet drobne
przeszkody na nim, jak pnie, karcze, czy kamienie. Ciekawostką koguciej
technologii była tak zwana nitka sygnalizacyjna. Wiązało sie ją w taki
sposób, by wystawała poza najdłuższe pióra w ogonie przynęty. Sandacz
atakujący koguta, a niezacięty w porę, zawijał nitkę na grotach
kotwicy. Obligowało to wędkarza do większej uwagi oraz informowało o
aktywnej, gotowej do ataku rybie. Dziś, podobnie jak w przypadku kryz,
nitka sygnalizacyjna straciła rację bytu. Na dzisiejszych zestawach
opadowych sprawny spinningista wyczuje połowę brań. Drugą połowę
dostrzeże na doskonale widocznych na tle wody, kolorowych plecionkach.
Tak więc...
sandacz ma niewielkie możliwości
...takiego
zaatakowanie wabika, by wędkarz niczego się nie domyślił. Koguty
powstały jako przynęty sandaczowe. Szybko jednak okazało się, że i inni
zaporowi drapieżcy chętnie skaczą do... skaczącego wabika. Szczupaków i
okoni wciąż jednak łowi się kogutem mniej, niż sandaczy. Powód jest tu
prozaiczny. W przypadku szczupaka nawet żałosny. Polski szczupak to w
większości łowisk pieśń przeszłości. Jakieś jeszcze są, coś się jeszcze
łowi, jednak w przeciętnej polskiej zaporówce na jednego szczupaka
przypada dwadzieścia sandaczy. Na łowiskach - niestety zagranicznych -
gdzie szczupacza i sandaczowa populacja jest w miarę równa, obydwa te
gatunki łowi się w jednakowym stopniu. A zdarzało mi się łowić i tam,
gdzie sandaczy nie było wcale. Szczupaki godnie je zastąpiły i
zagryzały koguta bez najmniejszych oporów. W przypadku okonia sprawa ma
wymiar czysto fizjologiczny. Sandacz jako ryba słusznych rozmiarów
wymaga słusznej przynęty. I słusznie. Mimo, że czasem mętnooki woli
średni czy mały wabik, generalnie łowi sie go przynętami dużymi. Tak
dużymi, że dla okonia często... zbyt słusznymi. Podejrzewam, ze
zdecydowana większość tak zwanych...
puknięć i trąceń
...jakie
rejestrujemy w trakcie polowania na sandacza, a jakich nie udaje się
zaciąć, to brania okoni lub ewentualnie małych sandaczyków -
"kergulen", jak się je potocznie nazywa. Zmiana koguta na rozmiar
przystosowany do okoniowej paszczy często kończy się holem przyzwoitego
pasiaka. Koguty, jak każda inna przynęta, nie będą skuteczne zawsze,
wszędzie i w każdych warunkach. Są jednak takie sytuacje, kiedy nic nie
jest w stanie ich zastąpić. Latem, w lipcu i sierpniu, sandacze na ogół
są mocno rozproszone. Mimo, że całkiem dobrze wtedy żerują ciężko
trafić czy to na niewielkie stadka, czy wręcz pojedyncze ryby. Ostry,
kogutowy opad, jako metoda bardzo szybka, pozwala skutecznie i w
krótkim czasie obłowić znacznie więcej miejscówek, niż przy pomocy
metod wolniejszych, wymagających dokładnego, precyzyjnego
przeczesywania łowiska. Myślę tęż, że dobrze prowadzony kogut działa na
ryby i prowokuje je do ataku ze znacznie większej odległości niż inne
wabiki. Tu znów zwiększa nam się zasięg łowiska jakie "skontrolujemy"
pod kątem obecności drapieżnika. Analogiczna sytuacja występuje wtedy,
gdy sandacze niespecjalnie mają ochotę na żerowanie. W ostro i
prowokująco skaczącą po dnie przynętę ryba uderzy na zasadzie
akcja-reakcja. W końcu jest drapieżnikiem. W przynęty wolniejsze już
niekoniecznie. Tu też warto zacząć kombinacje kolorystyczne. Czasem
ostra praca wystarczy sama w sobie. Czasem jednak trzeba ją wspomóc czy
to ostrą, jednorodną barwą fluo, czy też ostrym kontrastem dwóch barw.
Czasem zaś trzeba zagrać całkowicie odwrotnie, bowiem sandacze - z
sobie tylko wiadomych względów - uznają akurat jedynie szare, bure i
nijakie "naturale".
Tomasz Krzyszczyk
Dodaj komentarz
Wiadomości
reklama
reklama
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92

