KATALOG

Wiadomości Wędkarskie

Przeglad prasy

Tam, gdzie stanął lodowiec

Przeglad prasy | 2008-02-26 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj

Oceń:

Gdyby zapytać przeciętnego Polaka o najpopularniejszy region ogólnie rozumianej turystyki wodnej, bez namysłu wskazałby na Mazury. Nazywane Krainą Tysiąca Jezior, przez dziesięciolecia uchodziły za mekkę żeglarzy i wędkarzy. Zachwycano się ich dzikością, bogactwem świata przyrody. Mało kto zastanawiał się, jaka będzie cena tej popularności...



Pojezierze Mazurskie, będące częścią Pojezierzy Wschodniobałtyckich, zawdzięcza swoje zróżnicowanie krajobrazowe lodowcom, a dokładnie ich morenom czołowym, które akurat tutaj postanowiły zaprzestać dalszej wędrówki. Dlatego właśnie powstały całkiem niezłe wzniesienia (najwyższymi są Wzgórza Szeskie, osiągające ponad 300 m n.p.m.), ale przede wszystkim typowe dla tego rejonu akweny – rozległe, szerokie, idealne do żeglugi. Na Pojezierzu Mazurskim znajdziemy aż 2700 jezior o powierzchni powyżej hektara, w tym największe w Polsce Śniardwy i Mamry. Geografowie mają pewien problem z Pojezierzem Suwalskim, przez niektórych traktowanym jako fragment Pojezierza Mazurskiego, przez innych zaliczanym do Pojezierza Litewskiego. Większość Polaków nie dostrzega granicy pomiędzy tymi krainami, jednak jest ona widoczna chociażby w kształcie i wielkości jezior – na Suwalszczyźnie są one węższe, zazwyczaj niepołączone ze sobą, co ogranicza możliwości uprawiania żeglarstwa. To bardzo ważny czynnik, ograniczający presję turystyczną.

Wędkarze, zwłaszcza nieco starszego pokolenia, wychowani na „Wędkarstwie jeziorowym” Andrzejczyka, darzą Mazury ogromnym sentymentem. Niestety, wystarczyło kilka dekad, by sytuacja się zmieniła. Łowcy okazów zaczęli jeździć do Skandynawii, na mazurskich gigantach pozostali najwytrwalsi, przemierzający ogromne połacie Śniardw, Rosia czy Tałt w poszukiwaniu ostatnich „metrowców”.


Czy Kraina Wielkich Jezior rzeczywiście tak mocno podupadła wędkarsko? Jak wyglądają fakty, a nie spekulacje i nadwodne opowieści o rabunkowej gospodarce i panoszącym się kłusownictwie? Kto mógłby być bardziej pomocny w udzieleniu odpowiedzi na te pytania, jeśli nie ludzie zarządzający największym Gospodarstwem Rybackim PZW z siedzibą w Suwałkach, składającym się z czterech zakładów rybackich (Ruciane-Nida, Węgorzewo, Olecko i Suwałki), gospodarujących łącznie na 127 jeziorach o łącznej powierzchni ponad 21 tysięcy hektarów, a także odcinkach Czarnej Hańczy i Rospudy? Gospodarstwo dysponuje dwoma ośrodkami zarybieniowymi (Gawrych Ruda i Doliwy) oraz unikatową podchowalnią węgorzy w Guziance. Ponieważ w ostatnim czasie w strukturze tego giganta nastąpiły spore zmiany, a nowa „grupa trzymająca władzę” składa się głównie z młodych, prężnych ichtiologów, postanowiliśmy sprawdzić u źródeł, jak wygląda sytuacja w regionie, który zapewne jeszcze długo pozostanie wędkarską legendą.


Paweł Oglęcki

Dodaj komentarz

reklama

Najczęściej komentowane