KATALOG

Wiadomości Wędkarskie

Aktualności

Drop Shot

Aktualności | 2009-05-05 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj

Oceń:

Trop Shot

My mamy boczny trok, który od kilku lat święci triumfy w połowie okoni. Amerykanie mają Drop Shota – zestaw doprowadzający do amoku wszystkie odmiany bassów. Metoda zza oceanu znalazła już wielu naśladowców w Europie i okazała się skuteczna zarówno na okonie, jak i sandacze czy szczupaki.

Po raz pierwszy spotkałem się z tym sposobem wędkowania na Słowacji na rozległym zbiorniku zaporowym Liptovska Mara. Nasi południowi sąsiedzi w łowisku obfitującym w okonie i parokilogramowe sandacze nieźle sobie radzili. Stojąc na łodzi potrząsali wędkami niemal w pionie i co chwilę na powierzchni trzepotał się patelniowej wielkości garbus, a były i sztuki ponadpółkilogramowe. Nam też ryby nieźle brały na gumy prowadzone w klasycznym opadzie i pomyślałem, że metoda dobra jak każda inna. Nic rewelacyjnego. Dopiero gdy zabraliśmy się za prowokowanie sandaczy i okoni w karczach, okazała się podejrzanie skuteczna i jakimś trafem omijała większość zaczepów.

 

 

Budowa zestawu
System Drop Shot trochę przypomina pilker z przywieszką, a jeszcze bardziej zestaw na flądry z jednym haczykiem. Są jednak pewne różnice. Podstawowe elementy amerykańskiego systemu to żyłkowy lub fluorocarbonowy przypon o średnicy 0,30 mm (plecionka i cienka żyłka plączą zestaw), specjalistyczny ciężarek o masie od 10 do 15 gramów, który można przesuwać po przyponie, oraz duży haczyk (nr 1 lub 2) z oczkiem zamocowany kilkadziesiąt centymetrów nad ciężarkiem. Haczyk wiążemy na sztywno, aby nie odstawał na minitroku od pionowej osi przyponu i tworzył z nią kąt prosty.
Zastanawiacie się zapewne, jaką rolę odgrywa przesuwane obciążenie. Już wyjaśniam. Zamiast krętlika producenci zastosowali w nim druciany zacisk, który umożliwia tak skuteczne zakleszczenie żyłki, że nawet solidny wymach wędką nie jest w stanie ciężarka uwolnić. Ma to również i praktyczne znaczenie. Pozostawiając poniżej ciężarka kilkadziesiąt centymetrów luźnej żyłki przyponowej, co zupełnie nie przeszkadza w wędkowaniu, możemy w każdej chwili odsunąć obciążenie od przynęty lub je przybliżyć. W ten sposób szybko dostosujemy parametry zestawu do warunków panujących w łowisku.
Gotowy przypon łączymy z żyłką główną, np. o średnicy 0,20 mm, albo z cienką plecionką o wytrzymałości 5 kg. Najlepiej za pomocą węzła zderzakowego. Zaś na haczyk zakładamy specjalnie produkowane do tej metody gumowe imitacje robaków lub rybek albo gumy stosowane w klasycznym spinningowaniu, np. twistery, kopytka czy rippery. Do skutecznego operowania systemem Drop Shot przyda się kij o wybitnie szczytowej akcji i ciężarze wyrzutowym do 20 albo 30 gramów. Dobre są wklejanki o czułej szczytówce lub pickery, ale z powodzeniem można też stosować długie i finezyjne matchówki. Zaletą takich wędzisk jest możliwość obserwacji delikatnych brań.

 

 

Na łowisku
W czasie wędkowania z łodzi zestaw zarzucamy kilkanaście metrów od burty i prowadzimy bardzo krótkimi i niewysokimi skokami nad dnem. Po każdym podbiciu gumy robimy 2-, 3-sekundową przerwę, czekamy na branie. Z brzegu zestaw posyłamy dalej, ale warto wtedy odsunąć ciężarek od gumy nawet na metr, aby przynęta nie pląsała zbyt blisko dna.
Istota i łowność systemu Drop Shot polega na unoszeniu i opadaniu przynęty w sposób do złudzenia przypominający podrygiwanie konającej przy dnie rybki. Duże znaczenie ma tutaj kąt ułożenia haka, sposób zbrojenia gumy, a także końcowo mocowany ciężarek, który w trakcie opadania z wysokości kilku centymetrów wabiąco ściąga przynętę. W opinii zagranicznych wędkarzy metoda jest tak skuteczna, że potrafi zachęcić do ataku niewiele większe od przynęty okonie, ale przyciąga również i duże drapieżniki, z parokilogramowymi sandaczami i szczupakami na czele.
Co ciekawe, bardzo rzadko dochodzi do przegryzienia żyłki przyponowej przez szczupaka. Są nawet opinie, że to sporadyczne przypadki. Drapieżnik nie może bowiem głęboko połknąć zamocowanej na sztywno przynęty i haczyk po zacięciu najczęściej tkwi w kąciku jego paszczy. W naszych sklepach wędkarskich już dziś można spotkać akcesoria do Drop Shota. Najwięcej jest przynęt, ciężarków i haków, ale pojawiają się też specjalistyczne wędziska.
Czy nowa metoda znajdzie wielbicieli w naszym kraju, czas pokaże. Na razie jesteśmy na etapie cichego testowania. Testowania, któremu na pewno nie pomaga mizeria naszych łowisk, ponadprzeciętna łowność zestawu z bocznym trokiem i nadmierne przywiązanie do kopyt

Zdjęcia
Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (7)

  • filip Data dodania: 3 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • m Data dodania: 3 lata temu Oceń: 1 + / -

    Też łowie na boczny trok (opis mojego łowienia w encyklopedii pod hasłem " boczny trok", ale tylko na zawodach żeby zapunktować (najczęściej małymi) okoniami. Próbowałem trop shot`a w zeszłym roku. Zrobiłem sobie kilka gotowych przyponów, na razie się wczuwam. Dla mnie jest to alternatywa dla łowienia na żywca - której nie stosuje. Dużym plusem jest że jest to zestaw uniwersalny na okonia, sandacza i szczupaka bez potrzeby stosowania przyponów. Jeśli ryba nie żeruje agresywnie to można jej zagrać na nosie, poprzez sposób prezentacji przynęty.
    W zeszłym roku zrobiłem małą konfrontacje drop shot VS tradycyjny spinning z gumą. Guma wypadła lepiej, wynik 2:0 dla gumy i tu ujawnił się minus. Tradycyjną gumowa przynętą można spenetrować szybciej większy obszar łowiska, ale trop shotem dokładniej.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: 1 + / -

    esox

    Kto wie może te dwie metody będą ze sobą konkurować w skuteczności.Ja też stosuję boczny trok i dlatego trzeba spróbować metody Drop Shot żeby mieć lepsze porównanie.

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 0 + / -

    marini72

    To oczywiście tylko moje zdanie Pawełku, ale mam wrażenie, że nie dorówna ona naszemu bocznemu trokowi.Spróbować oczywiście trzeba, a nóż okaże się skuteczna.Osobiście jednak nie mam przekonania, co do tej metody. No cóż, poczekamy jednak na wyniki z terenu-pozdrawiam Krzysztof.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: 0 + / -

    esox

    Myślę Krzysztofie,że jeśli metoda okaże się rybodajna to może zrobić niezłą furorę w naszy kraju.Też tej metody jeszcze nie testowałem ale nie mówie,że nie robi wrażenia.Poczekamy ,zobaczymy.Jak narazie często można spotkać opisy tej metody w czasopismach wędkarskich i na forach.Ciekawy jestem ceny takiego zestawu.

  • Wojciech Labenz Data dodania: 3 lata temu Oceń: 1 + / -

    abram8

    w tym sezonie planuję spróbować powędkować tą metodą . Cały czas zbieram informację na temat konstrukcji zestawu jak i przynęt . Może szanowni koledzy mi pomogą . Z GÓRY SERDECZNE DZIĘKI

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 1 + / -

    marini72

    Moim zdaniem metoda ta jak szybko weszła na nasz rynek, tak szybko przeminie. Nie próbowałem oczywiście jeszcze tej metody połowu, ale mam wrażenie, że kariery to ona u nas nie zrobi, ale to jest tylko moje zdanie.

reklama

Najczęściej komentowane