KATALOG

Wiadomości Wędkarskie

Aktualności

Spinningowe przeboje

Aktualności | 2009-09-15 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj

Oceń:

Wczesna jesień jest zdecydowanie najlepszym czasem na większość drapieżników. Ryby, intensywnie żerując, przygotowują się do przebycia (przeżycia) zimy. Warto więc zajrzeć do sklepów, przejrzeć katalogi sprzętu wędkarskiego.

Ten tekst to subiektywny miniprzewodnik po przynętach, które miałem okazję testować. Rybami jesieni są dla mnie szczupak, sandacz i głowacica. Jeśli chodzi o tego pierwszego, to zamiarem prawie każdego wędkarza nie jest złowienie „esoxa” jako takiego. Interesuje nas złowienie jak największego osobnika. Szczególnie w przypadku tej ryby sprawdza się wędkarskie porzekadło, że duże ryby łowi się na duże przynęty (choć oczywiście nie zawsze). Większość szczupaczego plemienia zamieszkuje pełne zaczepów, stosunkowo płytkie fragmenty zbiorników wodnych. Niezastąpionymi przynętami do obławiania zarośniętych wód, których głębokość nie przekracza (sic!) kilkudziesięciu centymetrów, są różnej maści poppery. Do grupy tej należą np.: „Salmo Pop”, Rapala „Skitter Pop”, Exori Pop oraz pływające glidery, np.: Rapala „Skitter Walk”, Heddon „Wounded Spook”, Heddon „Super Spook” oraz Heddon „Excalibur”, Salmo „Maas Marauder”. Idealnymi przynętami, pozwalającymi skutecznie obławiać nieco głębsze szczupakowe płycizny, są pływające i tonące jerki oraz bardzo płytko chodzące woblery. Niewątpliwym liderem w produkcji takich przynęt jest gietrzwałdzka firma Salmo. Najnowszym jej produktem jest „Sweeper” – 17-centymetrowej długości, tonący, bardzo ciekawy jerk, ze sterami umieszczonymi z tyłu korpusu przynęty. To jedyna znana mi duża przynęta znakomicie pracująca w „opadzie”. Bardzo ciekawie prezentują się nowe, holograficzne kolory jednych z najłowniejszych przynęt Salmo – Sliderów. W swoim pudełku mam dwie pływające „dziesiątki” z niebieskim i czarnym grzbiecikiem. Przebojem wyjazdów nad Ruovesi były bliźniaczo podobne do Sliderów – „Drunki” z Dorado, które dostępne są w dwóch wielkościach: 10 i 7 centymetrów oraz „ślizgacze” „Strike Pro” dystrybuowane przez Exori. Ciekawą nowością są łamane, trzyczęściowe przynęty o nazwie „Jack - S”. To wiernie imitujące pokarm szczupaka (pstrąg tęczowy, okoń, szczupak, sieja, sielawa) jerki o dość skomplikowanej konstrukcji. Ich płetwy wykonane są z twardej, ale bardzo elastycznej gumy. Są dostępne w dwóch rozmiarach: „małe” 17 cm i wadze 86 g i „duże” mające 230 mm długości i wagę 180 g. Warto wspomnieć o będących w mojej kolekcji płytko chodzących trzyczęściowych woblerach Marka Jaryczewskiego z Pokrzydowa koło Brodnicy. Jego nadające się do łowienia szczupaków i głowacic woblery w zależności od wersji (tonąca, pływająca, suspending) ważą: duże 25–30 cm około 80–140 g, średnie 19–23 cm ok. 60–70 g, małe ok. 13–15 cm ok. 40 g. Bardzo ciekawymi przynętami są sprawdzone na bośniackich głowacicach dwuczęściowe, 18 cm długości woblery „Una” chorwackiej firmy Monarch Doc. Niestety, przynęty te nie są dostępne w Polsce, ale można je kupić podczas letnich wyjazdów. Będąc przy woblerach, nie można nie wspomnieć znów o nowościach z Salmo. Zdecydowanie należy do nich nowość kolorystyczna – realistyczne „malowanie” typu „Holo”. Mam już kilka różnych modeli woblerów w tym stroju – między innymi łownego małego 12 cm „Skinera”. Widać, że gietrzwałdzka firma wyraźnie poddała się modzie na holowoblery i w przyszłym roku zapowiada takie wersje w niemal wszystkich swoich modelach. Kolejnymi nowościami gietrzwałdzkiej firmy są znane wcześniej z wielkości „pstrągowo-okoniowych” duże 9 i 12 cm „Executory”. Te o bardzo intensywnej, ale stabilnej pracy woblery będą dostępne w malowaniach m.in.: okonia, pstrąga potokowego i tęczowego oraz wierzchowskiej płoci. Nie od dziś wiadomo, że szczupaki gustują w przynętach gumowych. Tu wypada wspomnieć o dużych i ciężkich gumach sprzedawanych pod różnymi markami i nazwami, a produkowanych przez jedną z japońskich firm – np. o przypominających nieco węgorza długich 26 cm, uzbrojonych w dwa haki 2/0 długości „Rubber – Jerk” oraz wyposażonych w grzechotkę, przejrzystoczerwonych, uzbrojonych w dwie kotwice ripperach – „Sunray” LTS Shads i artystycznie wykonanych silikonowo-gumowych wiernie imitujących pokarm szczupaków przynętach „SunDance” MS. Oczywiście samo używanie wielkich woblerów czy gum nie zagwarantuje nam metrówki. Nieraz warto wziąć do ręki płytko chodzący tandem składający się z dużej lekkiej błystki obrotowej i muchy uwiązanej na kotwicy, a wykonanej z sierści ogona cielaka, krystal flasha i czerwonych piór koguta. Całość o nazwie „Thunder Blacke” mierzy 15 cm, a podobnie jak stosowany do połowu głowacic megakogut – „Dressed Treble”, czyli popularny w Niemczech i Austrii szczupakowy „Zopf”, sygnowana jest przez wytwórcę przynęt „Corrigator”. Przez całą jesień świetnie biorą okonie i sandacze. Najpopularniejszymi przynętami na te ryby są oczywiście silikony. Obok zdecydowanych liderów na rynku Mann’sa, MT, Relaxa warto mieć w pudełku łowne nowe modele gumek Dragona. Jednak prawdziwym przebojem przynętowym do połowu wszystkich naszych drapieżników (w tym dorsza i… leniwych szczupaków) stała się w ostatnich latach zaimportowana kilka lat temu z USA grupa silikonowych przynęt do metody „Drop Shot”. Przynęty te możemy podzielić na kilka grup: Carolina Shad, Mini Shiner, Twister Shad, Bloomy Buster, Fire Wriggler – przypominające pijawki, Active Crawler – krewetki lub raczki, Mighty Worm, Lady Lures, imitujące narybek, wręcz wylęg. W tej metodzie, jak w żadnej innej metodzie spinningowej, bardzo ważne jest prawidłowe zamocowanie haka ostrzem do góry! Specjalnie do tej metody produkowane haki do przyponu z fluorocarbonowej żyłki lub jeśli spodziewamy się w łowisku szczupaków do specjalnej nylonowej linki „Hard mono” Climaxa wiążemy zawsze „Pallomarem” lub węzłem „Drop Knot”. Sposób wiązania tych węzłów znajdziemy pod następującym linkiem http://www.animatedknots.com wchodzimy w zakładkę fishing i już mamy wszystko, co jest w wędkarstwie potrzebne. A tak swoją drogą, to jeśli będziecie nad wodą i zawiodą te wszystkie cudeńka, to… proszę załóżcie na agrafkę starego „Gnoma”, „Algę”, „Atoma” lub poczciwego „Heinza” – one najmniej zawodzą.

Karol Zacharczyk
Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (2)

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Pierwszy tekst zaczynający się w 100% uczciwie -"Ten tekst to subiektywny miniprzewodnik po przynętach, które miałem okazję testować..". A zakończenie (ostatnie zdanie), po prostu rozłożyło mnie na łopatki.
    Jak na mój gust - artykuł dobry, chociaż zbyt wiele w nim statystyki produkcyjnej (typy i inne podziały przynęt- nie wiem, czy to jest takie interesujące dla wędkarzy), a za mało skupienia na samej technice połowu i sugestii odnośnie łowisk jesiennych.

  • Grzegorz Major Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    abraham

    Czytając ten artykuł doszedłem do jednego, nie wątpliwie ważnego dla mnie stwierdzenia, które i tak jest znane wszystkim wyjadaczom wędkarskim: "przynęty są dla ryb a nie dla wędkarzy!"
    Cóż sami po latach doświadczeń wiemy co? i na jaką rybę powinniśmy kupić. Artykuł jak najbardziej powinni przeczytać wszyscy początkujący, zapoznać się troszkę ze specyfikacją przynęt i ich zastosowaniem. Polecam tego typu teksty, tym którzy zaczynają zabawy z rybami, natomiast przestrzegam, że kolor i struktura poszczególnych przynęt ma kusić ryby, a nie nasze oczy z półek sklepowych. Doradzam rozwagę podczas zakupów.Pozdrawiam.

reklama

Najczęściej komentowane