Aktualności
Horror na Bugu
Aktualności | 2009-09-24 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
Nie chcę być złym prorokiem, a tym bardziej wywoływać kolejnej polsko-ukraińskiej wojny, ale nie jestem pewien, czy wkrótce do niej nie dojdzie.
Otóż być może stanie się tak za sprawą polskich wędkarzy wędkujących na granicznym polsko- -ukraińskim Bugu. Od swych przyjaciół z Zamościa dostałem serię zdjęć zwykłego dnia na ukraińskim brzegu Bugu. Zobaczcie Państwo, co tam się wyczynia. Po prostu Dziki Zachód.
Wszystkie środki dozwolone. Jak się zakosiło dynamit z którejś kopalni Zagłębia Nowowołyńskiego, to buch go do wody – oczywiście po uprzednim odpaleniu lontu. Sieci – proszę bardzo – jakie chcecie z naturalnych czy sztucznych materiałów. Znajdziemy tam nawet podrywki z
kołowrotami. No, przepraszam, niektórzy sportowcy używają „zwykłych” podrywek z siatką o 3-metrowej długości boku. Sznury na suma – też są i to jakie? Porządne, nawet „trzydziestka” w korzeniach czarnego dębu tego nie zerwie. Zdjęcia powstały w czerwcu tego roku podczas wspólnego patrolu Straży Granicznej i zamojskich wędkarzy. Boli mnie to bardzo, bo tę akurat rzekę znam odkąd ma pamięć sięga.
Pamiętam opowiadania rodziców i dziadków o tej pięknej, dzikiej, nieujarzmionej, ale zdradliwej i okrutnej rzece. Znałem także pewnego przedwojennego bużańskiego rybaka, który wypływał nocą bużyskiem na Bug i w sobie tylko znanych miejscach zakładał sieci. O świcie przywoził piękne okonie, liny, leszcze, szczupaki, karpie. Gdy rozmawialiśmy o rzece i rybach, często mówił – dobrze, że łowisz ryby, ale pamiętaj, nigdy nie bierz szczupaka, leszcza, lina mniejszego niż kilogram... Później przyszły czasy gierkowskiej prosperity, a wraz z nią płynące całym korytem rzeki śnięte ryby – efekt trucicielskiej działalności okołohrubieszowskich i sowieckich zakładów przemysłowych – mleczarń, cukrowni oraz dużego zagłębia węglowego w Nowołyńsku. Dziś starzy powymierali albo wyprowadzili się do miast. Jakość wody w rzece, w porównaniu z latami siedemdziesiątymi i osiemdziesiątymi, zdecydowanie się poprawiła. Powstały oczyszczalnie ścieków, a część trujących zakładów po obu stronach rzeki po prostu upadła. Dziki, nieujarzmiony Bug jakoś wybronił się z hekatomby zatruć. Jako jedyna duża rzeka w Europie Środkowej nie stracił życiodajnych wiosennych wylewów i systemu starorzeczy. Wszystkie gatunki ryb mają się tam gdzie rozmnażać i czynią to bardzo skutecznie.
Problem polskiego kłusownictwa na rzece jest dość skutecznie ograniczany przez Straż Graniczną, PSR, Społeczną Straż Rybacką... Nic tak wędkarza nie wkurza i nie zmusza do czynu (no może poza masowymi śnięciami ryb), jak widok kłusownika, któremu na dodatek nic nie można zrobić, bo akurat w tym wypadku nasza jurysdykcja na drugi brzeg Bugu nie sięga. Myślę, a w zasadzie żądam, by sprawą nadbużańskiego kłusownictwa zajęły się odpowiednie służby. Na pewno istnieją wspólne komisje polsko-ukraińskie. Tę sprawę trzeba jakoś załatwić, bo inaczej naszym nerwy nie wytrzymają i wcześniej czy później dojdzie do lokalnej polsko-ukraińskiej wojny. A bardzo bym tego nie chciał.
Karol Zacharczyk
Zdjęcia
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (20)
-
xderwold Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Witam
Już od kilkunastu lat jeżdżę nad Bug, wielokrotnie byłem świadkiem połowów w sposób uwidoczniony na zdjęciach jednak skuteczność tych podrywek jest nie największa. Raz widziałem połów prądem wtedy rzeka zrobiła się srebrna od płynących ogłuszonych uklei. Jednak 10 lat temu mimo połowów siatami, podrywami i kłusującymi miejscowymi ryby były i brały. Od kilku lat większość wędkarzy (powtarzam wędkarzy bo niewielu jest takich nad Bugiem) narzeka na brak ryb.
Powodem tego stanu rzeczy jest nadmierna presja i kłusownictwo osób posiadających kartę wędkarską (nie wędkarzy). Trzy wędki, sumy i sandacze w maju to częsty połów takich szmaciarzy bo inaczej nie mogę tego nazwać. Także wg mnie należy się wziąć za swoje podwórko i na nim posprzątać a potem czepiać się sąsiada. -
saguaro Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Odpowiadając panu Piotrowi co do granic,to jak by nie było,ale nie dawno mieliśmy rocznicę pewnego paktu,który w sprawie granicy wschodniej RP obowiązuje do dnia dzisiejszego,ale jak widzę z historią u pana na bakier.
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Piękna nasza ziemia polska od Szczecina do Tobolska ;-)))
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
@ saguaro - jeszcze trochę, a przesuniesz granicę nad M. Czarne. Będzie wówczas - Polska od morza do morza! A pomijając kwestie granic państwowych - kiedyś w WŚ jego redaktorzy wyjeżdżali na Ukrainę, Litwę i chyba również na Białoruś, w "odwiedziny" do swych odpowiedników redakcyjnych tamtejszych pism wędkarskich. Stąd też i moja sugestia o przekazaniu informacji z poziomu ZG PZW do odpowiednika ukraińskiego. O ile dobrze pamiętam, to na Ukrainie jest związek zrzeszający wędkarzy. Problem w tym, czy PZW ma z nimi kontakt.
-
saguaro Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Najlepszym wyjściem było by przesunięcie granicy by cała rzeka Bug należała do Polski,ale póki co będziemy tylko psioczyć,bo tam na dobrą sprawę rządzi tylko pieniądz i mafia.Wystarczy przejechać się przez które kolwiek przejście graniczne z Ukrainą wszędzie trzeba wszystkim płacić łapówki,a jak nie to możesz się spodziewać wszystkiego najgorszego.I to ma być kraj który podobno prosperuje do Unii Europejskiej.Uważam,że ten problem powinnien ZG PZW zgłosić w trybie pilnym do czyników państwowych,bo jeżeli ta sytuacja będzie długo trwała,to tak jak napisał któryś z kolegów ktoś w końcu nie wytrzyma i dojdzie najpierw do utarczek słownych,a z czasem to może się przeistoczyć w otwartą wojnę z tymi kłusownikami,którzy w większości przypadków są pewnie ukrainskimi pogranicznikami.
-
Radosław Czajka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Sebastian Jóźwiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Sebastian Jóźwiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Łowiłem kilka razy w Bugu granicznym i tylko raz widziałem takie urządzenie w rejonie Pratulina ale oczywiście po białoruskiej stronie.Nasza SG pływa po rzece łodziami i uważam że w ramach kontroli by reagowała tyle że nie może dobic do tamtego brzegu bo to już zagranica.Z tego co wiem osoby prywatne w tych dwóch krajach nawet do rzeki nie mogą się zblizyć a ich służby pilnują tego dosyć dokładnie.Na Białorusi są służby coś jak nasze PSR a i madaty maja wysokie,jak na Ukrainie nie wiem.Jeśli są służby od kontroli,są ichni pogranicznicy,osoby postronne nie mogą zbliżać się do rzeki to kto stawia te siaty?
-
Dominik Glezner Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
A czy wogule "po drugiej stronie" są jakieś służby odpowiedzialne za ten proceder??? Z tego co mi wiadomo na Białorusi nie ma czegoś takiego jak odpowiednik karty wędkarskiej. Może podobnie jest i na Ukrainie?!
O takich metodach połowu ryb przez naszych granicznych sąsiadów słyszałem już dużo wcześniej - to nie jest świeży problem :/ -
Jarosław Mączka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
"Może WW lub PZW powinny drogą koleżeńskich kontaktów zwrócić uwagę na ten problem, swego ukraińskiego odpowiednika?"
Nie wiem jak WW, ale jak nie PZW to kto? -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Widok faktycznie może sprawić, że scyzoryk się otworzy. Ale każda inna niż legalna, forma reakcji z naszego brzegu, to będzie właśnie ta wojna o której pisał K. Zacharczyk. Pomijając prosty fakt, ze z pewnością to mało da i wręcz utrudni życie, takie zachowanie po prostu - NIE PRZYSTOI. Jedynym wyjściem jest przekazanie informacji do odpowiednich służb ukraińskich, via nasi pogranicznicy. Czy ktoś z kolegów wie może, jakie są prawne regulacje Ukrainy, dotyczące metod połowowych i zezwoleń na połów ryb? Jakie narzędzia połowowe, prawo ukraińskie uznaje za legalne i właściwe? Może WW lub PZW powinny drogą koleżeńskich kontaktów zwrócić uwagę na ten problem, swego ukraińskiego odpowiednika?
-
KRYSTIAN DZIEDZIŃSKI Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
KRYSTIAN DZIEDZIŃSKI Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Szkoda że nie było nikogo z wiatrówką, jakbym sam to widział to wiatrówka poszła by w ruch. Z zapasem śrutu bym się na nich czaił. A tak na poważnie to wystarczy zgłosić ten fakt pogranicznikom a oni zrobią co mogą, przecież są patrole z brzegu i wodne. Napewno coś z tym by zrobili.
Paweł obserwujcie sasiadów z za Bugu i jak bedzie taka sytuacja u was to zgłaszajcie Służbom Granicznym. -
Paweł Koziej Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Dariusz Siuchta Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Krzysztof Mariak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Krzysztof Mariak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Wiadomości
reklama
reklama
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92


