Aktualności
Wędkarska mapa skarbów
Aktualności | 2009-11-09 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
W poprzednim odcinku opisałem boczny sonar w wersji dla wędkarzy, który na pewno stanie się bardzo ciekawym narzędziem do poznawania akwenów.
Myślę, że już niedługo obraz dna zapisany w pamięci echosondy będzie można przerzucić do odpowiedniego programu, posklejać i utworzyć z niego sonarową mapę jeziora. Będzie to w uproszczeniu wyglądać tak, jakbyśmy sfotografowali na przykład jezioro Śniardwy z lotu ptaka, tylko... bez wody. Na razie musimy sobie dawać radę po staremu, korzystając z map batymetrycznych, które pokazują głębokości za pomocą linii, zwanych izobatami.
Czy można samodzielnie stworzyć plan batymetryczny ulubionego jeziora? Oczywiście tak, będzie to wymagało trochę czasu, skorzystania z GPS-a i echosondy, a jeśli macie laptopa (nie musi być pierwszej młodości), to przyjdzie to jeszcze łatwiej.
Pamiętam pierwszy plan batymetryczny jeziora Śniardwy wybłagany z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, a były to czasy, kiedy wszystkie tego typu mapy uważano za tajne przez poufne. To była prawdziwa podróż wyobraźni.
Kamienne górki otoczone wianuszkiem metrowych szczupaków, dołki ze stadami stynki i okoni. Czułem się, jakbym złapał Pana Boga za nogi. Niestety, bardzo szybko okazało się, że największym problemem jest określenie, gdzie tak naprawdę są położone wszystkie te wspaniałe miejsca. Mapa nie miała siatki współrzędnych, o GPS-ie można było tylko pomarzyć i choć mieliśmy już wtedy echosondę, to bardzo trudno było trafić drugi raz w namierzony z niemałym trudem punkt. Wyobraźcie sobie środek wielkiego akwenu, odkrywamy prześliczne podwodne wzniesienie, gdzie łowimy kapitalne ponadkilogramowe okonie, zostawiamy tam niedużą bojkę w nadziei na powtórkę następnego dnia – i guzik. Wstaje mglisty ranek, po nim następuje mgliste przedpołudnie i popołudnie. Próbowaliśmy pływać na kompas, było lepiej, jeśli odległości nie były zbyt duże, ale gdy trzeba było płynąć 4–5 kilometrów, to i tak wszystkie namiary brały w łeb. Istotna korzyść była taka, że w czasie mgły nie gubiliśmy się na jeziorze, jak niektórzy nasi koledzy. Potem nastąpiła era GPS-a i wszystko stało się prostsze. Mogliśmy nawlekać malutkie zagubione góreczki na naszą trasę jak koraliki na sznurek. Powtarzalność napłynięć była możliwa w każdych warunkach.
Przepraszam za tę sentymentalną wycieczkę, chciałem pokazać, jak wiele się zmieniło. Narzędzia, o których kiedyś można było tylko pomarzyć, teraz są na wyciągnięcie ręki, wystarczy wcisnąć klawisz w komputerze.
Wróćmy do planów batymetrycznych. Najlepszym sposobem na zrobienie własnego planu jest użycie programu komputerowego o nazwie DrDepth (doktor dip). Jest to program stworzony przez szwedzkiego programistę Pera Pelina specjalnie dla wędkarzy. Per jest wędkarzem, więc wiedział dokładnie, czego potrzebujemy. Nie jest to, co prawda, program darmowy, ale biorąc pod uwagę jego możliwości, cena nie jest wygórowana.
Jak działa DrDepth
Program może działać na dwa sposoby. Jeśli mamy echosondę Lowrance z GPS-em lub Humminbird z możliwością zapisu logów, to po prostu pływamy nad wybranym miejscem zygzakiem, zapisując głębokość i położenie geograficzne.
Urządzenia Lowrance zapisują na kartach SD specjalne pliki. Po przerzuceniu takiego pliku do komputera i otwarciu w programie DrDepth powstanie plan batymetryczny.
Zdaję sobie sprawę, że zapachniało abstrakcją. Dlatego wszystkie szczegóły techniczne znajdziecie na stronie internetowej „Wiadomości Wędkarskich”. Dołączam tylko grafiki, które prezentują efekty takiej pracy.
Dodaj komentarz
Wiadomości
reklama
reklama
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92

