KATALOG

Wiadomości Wędkarskie

Aktualności

Trzy rzeki

Aktualności | 2009-11-18 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj

Oceń:

Wielkimi krokami zbliża się sezon trociowy. Mam więc dla Państwa trzy perełki. Trzy krótkie odcinki dość kameralnych trociowych rzek w województwie pomorskim. Pozwólcie, że poprowadzę Was po moich ścieżkach nad Słupią, Łebą i Łupawą. Są to moje trzy odpowiedzi na zadeptane odcinki dolnej, włynowsko-bydlińsko-usteckiej, nie mówiąc już „słupskiej” Słupi.

Słupia: Leśny Dwór – zapora w Krzyni
To jeden z najpiękniejszych odcinków Słupi. Samochód zostawmy na parkingu za drewnianym mostem koło Nadleśnictwa Leśny Dwór. Miejsce jest bezpieczne. Przed sobą mamy całodzienną wędrówkę. Mój ulubiony odcinek rozpoczyna się przy moście, a kończy kilkaset metrów poniżej zapory w Krzyni.

Z uwagi na pracę hydroelektrowni warto wybrać się tu w tygodniu. Podczas weekendów bowiem w zbiornikach przytrzymywana jest woda, toteż poziom w rzece poniżej jest wyjątkowo niski.
Rzeka płynie tu prawie naturalnym korytem o szerokości rzadko przekraczającej kilkanaście metrów. Prawie naturalnym, ponieważ uległo ono zabiegom melioracyjnym w połowie XX wieku i do tej pory zdołało się bardzo ładnie zrenaturyzować. Prawie na całej długości brzegi rzeki są twarde i dość wysokie, na długich odcinkach pozbawione drzew i krzaków. Choć oba brzegi są dostępne dla wędkarzy, nawet wędrujących w krótkich butach, to ja zwykle chodzę lewym brzegiem. Nie mam pojęcia dlaczego. Być może z czystego lenistwa, ponieważ przy początkowym, leśnym fragmencie nad brzegiem rzeki wiedzie wygodna droga. By wędkować z prawego brzegu, trzeba przy moście przedrzeć się przez nadbrzeżne, gęste w tym miejscu zarośla.

Dno na całym odcinku jest żwirowe, a miejscami (we fragmentach leśnych) kamieniste. Tylko gdzieniegdzie znajdziemy typowo keltowe, spokojne prostki o dnie piaszczystym. W wielu miejscach zobaczymy zwalone w nurt pnie drzew, krzewy wikliny i stojące w nurcie (zwykle pod lewym brzegiem) rzędy grubych, drewnianych pali.
Jeśli nie macie dość wędkowania, na wieczornego kelta możecie wybrać się poniżej przystani kajakowej. Tam rzeka przepięknie meandruje. Na jej brzegach znajdziemy zarówno wysokie, piaszczyste skarpy, jak i niewielkie, niskie bagienka. W odległości 2–3 km znajduje się miejsce zwane Łososiową Górką. Jak myślicie, skąd pochodzi ta nazwa?

 

Dojazd: najlepiej dojechać ze Słupska trasą 210 do Dębnicy Kaszubskiej, gdzie na drugim rondzie skręcamy w prawo. Po przejechaniu ok. 1,5 km trafimy na miejsce (54.359987 N,
17.156668 E).

 

Łeba: Lębork – Leśnice
Cały odcinek został bardzo zniszczony podczas regulacji przeprowadzanych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Rzeka została zamieniona w kanał. W zasadzie nie ma tu kilkuset metrów bez poregulacyjnych pozostałości w postaci palików, faszyny etc. W Lęborku nadająca się do łowienia Łeba płynie wzdłuż ulic Głowackiego, Saperów, Matejki. Wszędzie tu znajdziemy ciekawe miejsca. Koryto rzeki ma do 10–15 metrów szerokości, jest wypalikowane i otoczone wysokim, przeciwpowodziowym wałem. Nurt niemal wszędzie jest bystry. Dno, szczególnie w wyższych partiach łowiska, jest żwirowe, a miejscami nawet kamieniste. Jedynie w nielicznych spokojnych płaniach dno jest piaszczyste, a w lecie porośnięte łanami podwodnej roślinności. Mniej więcej dwumetrowe, rynnowe głębie znajdziemy przy nielicznych zakrętach.

Za ujściem prawobrzeżnego dopływu, poniżej lęborskiej oczyszczalni ścieków, rzeka potężnieje, płynąc wśród łąk i pastwisk. Zanikają bystrzyny i płycizny, w korycie pojawiają się przyniesione i przewrócone w nurt pnie drzew. Brzegi są wysokie, porośnięte miejscami olchami i wierzbami oraz krzewami łóz. Niemal na całej długości towarzyszy rzece mniej więcej dwumetrowej wysokości wał przeciwpowodziowy. Cały ten odcinek jest świetnym łowiskiem pstrągów, lipieni, a zimą i wiosną keltów troci wędrownych.

Dojazd: ze Słupska dojedziemy do Łosic trasą nr 6, czyli E-28. Z trasy zjeżdżamy w lewo, polną drogą. Przejeżdżamy za zabudowanie byłego PGR, gdzie skręcamy w lewo. Chcąc dojechać do rzeki, jedźmy dalej tą drogą, która po deszczach może być mało przejezdna. Samochód zostawimy przy starorzeczu w punkcie o położeniu N 54.525199,
E 17.656567. Stąd do rzeki mamy około 50 metrów.

 

Łupawa: Smołdzino – Czuchy
Kolejnym ciekawym celem naszych trociowych wędrówek jest odcinek Łupawy pomiędzy mostem drogowym w Smołdzinie a jazem koło miejscowości Czuchy. Odcinek możemy podzielić na trzy różne fragmenty. Pierwszy znajduje się w samym Smołdzinie. Rzeka ma tu około 10 m szerokości i początkowo pędzi wśród drzew po żwirach i kamieniach. Odcinek liczy około 500 m długości i kończy się głębokim, wąskim zakrętem w lewo. Tam rzeka wkracza w równie krótki odcinek, na którego lewym (zachodnim) brzegu znajduje się las. Obecność drzew powoduje, że można tu wędkować podczas wietrznych dni. Tu koryto ma około 1,5 m głębokości. W nurcie znajdziemy sporo – jak na uregulowaną przecież rzekę – powalonych pni drzew. Dno piaszczyste i żwirowe, tylko w górnych partiach miejscami znajdziemy kamienie. Brzegi wysokie, porośnięte olchami.
Poniżej lasu Łupawa płynie wśród rozległych łąk. Dno rzeki staje się piaszczyste. Latem w nurcie pojawiają się zwarte łany wodorostów, a koryto – w porównaniu z wyższymi fragmentami rzeki – wyraźnie się poszerza. Tu znakomite miejsca trociowe znajdują się w pobliżu licznych, zwalonych do koryta pni drzew. Odcinek kończy się szeroką, wolną „prostką” – cofką wytworzoną przez jaz będący krańcem oficjalnego, trociowego fragmentu Łupawy. 2 kilometry niżej rzeka wpada do jeziora Gardno.
Dojazd: ze Słupska jedziemy trasą nr 213 do miejscowości Lubuczewo, tam skręcamy w lewo w asfaltową drogę, która zawiedzie nas do samego Smołdzina (54° 39’ 48’’ N,
17° 12’ 49’’ E).

Karol Zacharczyk
Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (3)

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -

    serir

    Hmm..to przekopię kanał łopatką! :)
    Argumentacja jest jak najbardziej sensowna i zrozumiała dla mnie. Zachowania wielu ludzi, bazują jeszcze na tym, czego ich nauczono w minionej epoce. I nie mówię tu o tym, że wszystko co złe wywodzi się z "komuny", chociaż wiele z tych obiektów hydro, zbudowano właśnie wtedy. Jednak mentalność ludzka, tak jak za czasów budowy MEW i innych o których piszesz, gdy z wymogami Natury nie liczono się, trwa sobie nawet teraz. I co najważniejsze - dobrze się miewa. Możliwe, że jest to kwestia nawyku i przyzwyczajeń. Wystarczy przypomnieć sobie fragment artykułu o planach zabudowy 30 MEWami górskiej rzeki, gdy ministerialni urzędnicy sami stwierdzili, że od strony przepisów wszystko jest w porządku. A kolejny "punkt kontrolny" ustawić na drodze zwyczajnych osądów wędkarskich, którym łatwiej jest obwinić pierwszego lepszego o zatrucie rzeki, niż cierpliwie i bez gorączki poczekać na efekt śledztwa. Nawet Ty Tomku, pisząc swój wpis ulegasz temu trendowi pisząc "największe szkodniki w tej kwestii zapory, elektrownie wodne i inne tego typu urządzenia przegradzające rzeki", podczas gdy moim zdaniem, winę za istniejący stan rzeczy ponosi niegdysiejszy brak świadomości i wiedzy oraz dzisiejsze skostnienie administracji, do której obowiązków należy aktualizacja przepisów i norm budowlanych. Gdyby się tak zastanowić dobrze, to winą za to wszystko można by było obciążyć bardzo wielu ludzi. Nie raz bardzo mądrych. Ulegamy stereotypom - to raz. Rozległość problemów do naprawienia - to dwa. Brak umiejętności ogarnięcia całości tematu i związanych z nim problemów- to trzy.
    Ja nie winię ani jednych ani drugich, ale trzeba upływu czasu, byśmy wszyscy zaczęli reagować właściwie, nie licząc tylko na efekt gdy użyjemy słów "ekologia" "przyroda" "natura". Bo może się okazać, że w tej chęci czy nadgorliwości, przeginamy pałę w drugą stronę....albo w jeszcze inną. Ale nie koniecznie właściwą.

  • Tomasz J. Borowiecki (ToBoki) R. P. Okr. Słupsk Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -

    toboki

    Piotrze, "nie oddamy".
    A salmonidy mogą docierać do wszystkich rzek w Polsce i drzewiej tak bywało. Obecnie na przeszkodzie ich wędrówkom stoją w kolejności: rybacy morscy zastawiający w nieprzepisowy sposób ujścia rzek, uprawnieni do rybactwa nieprzestrzegający zasad i odławiający ryby w okresie ochronnym i największe szkodniki w tej kwestii zapory, elektrownie wodne i inne tego typu urządzenia przegradzające rzeki. Zagęszczenie jest takie, że ryby nie dają sobie rady i w wielu przypadkach nie mają możliwości pokonania tych urządzeń. Np. w Smołdzinie na rzece Łupawie, co roku zbierają się wędkarze i przenoszą przez zaporę elektrowni ryby w górę rzeki, aby tam mogły odbyć tarło. Dobrze, że właściciel elektrowni w pewnym zakresie współpracuje i odpowiednio reguluje przepływ wody w czasie przerzutu. A takich niemożliwych do pokonania przez ryby miejsc na pomorskich rzekach jest zbyt wiele. Zwolennicy "czystej energii" mówią, że w ten sposób chronią środowisko zmniejszając zawartość CO2 w powietrzu, jednak dla mnie i wielu innych ludzi znających temat powtórzę za Prezesem ZO PZW Słupsk, „ jaka to czysta energia na trupach ryb?"
    Pozdrawiam.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -

    serir

    A ja ciągle w sferze myślenia, planowania i marzenia...ech.
    A może by tak ten Słupsk i te rzeki przenieść...tak do środkowej Polski. Żeby wszystkim było bliżej. A salmonidy dopłyną... ;)

reklama

Najczęściej komentowane