Aktualności
Kłusownictwo
Aktualności | 2010-03-01 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
Gdyby ktoś spytał mnie, jakie są największe zagrożenia dla polskiej ichtiofauny, bez namysłu odrzekłbym: melioracje oraz zabudowa i regulacja rzek, nieprzemyślane zarybienia, przełowienie zasobów ryb i kłusownictwo, zanieczyszczenia wód. Tym razem zajmę się plagą kłusownictwa
Na początek trzy przykłady z działalności trzech komend Państwowej Straży Rybackiej. Nie będę ich komentował. Przypomnę tylko, że wykrywalność przestępstw i wykroczeń przeciw rybom i ich środowisku jest bardzo niska. Myślę, że ponad 90% przypadków naruszenia warunków ustawy nie jest wykrywana!
PSR na Mazowszu
Przeprowadzono 27 677 kontroli, podczas których stwierdzono 3330 naruszeń przepisów prawa (głównie ustawy o rybactwie śródlądowym oraz wydanych na jej podstawie rozporządzeń). Udzielono 963 pouczeń oraz wypisano 2253 mandaty karne na kwotę 393 150 zł. 47 osób ujęto jako sprawców przestępstw i przekazano Policji, a w sprawie 52 wykroczeń skierowano wnioski o ukaranie do sądów rejonowych. Zatrzymano następujący sprzęt służący do popełnienia wykroczeń i przestępstw: 891 rybackich narzędzi połowowych, 204 wędki, 240 innych narzędzi kłusowniczych, 10 szt. sprzętu pływającego. Zabezpieczono ok. 1283 kg ryb złowionych z naruszeniem prawa. Kiedy piszę ten tekst, trwa orgia szarpakowa na piaskarni powyżej mostu Siekierkowskiego w Warszawie. Zdziczałe bandy pseudowędkarzy podlodowych, niekontrolowane przez nikogo, całymi dniami i nocami przez kilka tygodni trwania pokrywy lodowej pacyfikują zimowisko wiślanych ryb: sandaczy, sumów i białej ryby.
PSR Olsztyn
Efekty działalności kontrolnej PSR w Olsztynie przedstawiają się następująco: wszczęto 340 postępowań karnych oraz 112 postępowań o wykroczenia, nałożono 1717 grzywien za wykroczenia w postępowaniu mandatowym na sumę łączną 304 000 zł, pouczono 1013 osób, odebrano lub zabezpieczono następujący sprzęt i przedmioty służące do nielegalnego połowu ryb: żaki, mieroże, kozaki – 310 szt., wontony – 1968 szt., drygawice – 201 szt., wędki, podrywki – 62 szt., przestawy węgorzowe – 82 szt., samołówki węgorzowe – 416 szt., samołówki szczupakowe – 862 szt., sznury węgorzowe – 93 szt., ościenie – 18 szt., łodzie, kajaki, pontony – 83 szt., agregaty prądotwórcze – 3 szt., przewody elektryczne – 750 m, inny sprzęt kłusowniczy – 125 szt. PSR w Olsztynie ma pod swoją opieką 119 756 ha wód śródlądowych w województwie warmińsko-mazurskim. Na jeden etat strażnika przypada do ochrony 3326 ha wód.
PSR Opole
Podczas tylko trzech kwartałów 2009 roku funkcjonariusze zorganizowali 314 patroli, podczas których skontrolowano 6484 osoby. Nałożono 563 mandaty karne na kwotę 79 800 zł. Ujęto 55 sprawców przestępstw. Sporządzono 24 wnioski o ukaranie do sądów grodzkich, 8 wniosków do sądów rodzinnych, skierowano 370 zawiadomień o wykroczeniach do sądów koleżeńskich PZW. Zatrzymano sprzęt służący do popełnienia wykroczeń i przestępstw: 2 podcinki, 5 podrywek, 6 par mieroży, 11 wontonów, 3 sznury, 41 wędek.
Trociowy biznes
Gdzie indziej wcale nie jest lepiej. Portal Urzędu Miejskiego w Złocieńcu (woj. zachodniopomorskie) donosi, że policjanci ze Złocieńca, 8 stycznia, w ciągu jednej godziny zatrzymali czterech mężczyzn, którzy na gminnych akwenach nielegalnie i za pomocą niedozwolonego sprzętu łowili ryby. Kłusownicy, wbrew obowiązującym przepisom, używali do połowu tzw. klepek kłusowniczych z nawiniętą linką zakończoną kotwiczkami. W trakcie czynności policjanci zabezpieczyli sprzęt do nielegalnego połowu ryb oraz jednego szczupaka o masie blisko 1 kg.
Swoją drogą, to wody trzech powiatów w południowej części woj. zachodniopomorskiego: szczecineckiego, wałeckiego i drawskiego (około 400 jezior o powierzchni powyżej 1 ha) są pilnowane przez 4 (!) funkcjonariuszy. I jak tu można mówić o efektywnej ochronie, gdy na jednego strażnika przypada 100 jezior i kilkaset kilometrów rzeki i potoków pstrągowych?
Rega: funkcjonariusze SSR oraz Morskiego Oddziału Straży Granicznej ujęli i zatrzymali na gorącym uczynku 27 sieciarzy, 9 widlarzy. Z Mołstowej i Regi zdjęto 28 siatek, w których było 19 martwych ryb, oraz 3 siatki z żywymi trociami (ryby oczywiście wpuszczono do rzek). Kłusownik rekordzista posiadał przy sobie 9 ryb, których wartość ichtiolog okręgu szczecińskiego Rafał Pender ocenił na przeszło 2600 zł! Znając zwyczaje Sądu Rejonowego w Gryficach, kłusownik będzie musiał obligatoryjnie wpłacić na rzecz pokrzywdzonego 5-krotną nawiązkę, czyli 13 000 złotych. Zapewne odbierze mu to ochotę do kłusowania.
Parsęta: w 2009 r. SSR powiatu białogardzkiego przeprowadziła w terenie (Parsęta i jej dorzecze) 88 akcji. Ściągnięto 270 sieci typu wonton, zatrzymano 3 kłusowników i skontrolowano 95 osób. Zabrano ponadto 2 pontony, wiosła, 2 akumulatory.
Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej z Placówki SG w Kołobrzegu w rejonie Rościna 11 grudnia 2009 roku zatrzymali 46-letniego Krzysztofa K., mieszkańca powiatu białogardzkiego, który uczył swojego 8-letniego syna kłusownictwa nad rzeką Parsętą. W zarzuconych w rzece dwóch sieciach nie było jeszcze żadnych ryb. Sieci zostały zajęte. Nieletniego chłopca funkcjonariusze przekazali matce. Zdecydowano o przeszukaniu mieszkania. Znaleziono w nim sprzęt służący do nielegalnego połowu ryb. Po wykonaniu czynności procesowych zatrzymanego mężczyznę oraz zajęty sprzęt przekazano Policji w Białogardzie.
Jak z tego krótkiego zestawienia wynika, skala kłusownictwa jest olbrzymia. Swoją drogą, to jak może być inaczej, gdy na kłusownictwo rybne istnieje społeczne przyzwolenie, a straże są po prostu niedoinwestowane? Jest jeszcze jeden powód takiego stanu rzeczy – niskie kary za zabronione czyny z ustawy o rybactwie śródlądowym oraz orzecznictwa prokuratur i sądów, w tym słynny punkt o niskiej szkodliwości społecznej czynu.
Łaskawa prokuratura
Oto np. jak interpretują zdarzenia związane z rybami nad wodą prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Białogardzie. 9 października w Karlinie Policja zatrzymuje znanego w mieście kłusola, pana B.D. jadącego na rowerze, któremu z plecaka wystają dwie ryby. Kieruje sprawę do Prokuratury. Kłusol tłumaczy, że znalazł ryby w… parku. A pani prokurator wypuszcza go, pisząc w uzasadnieniu, że: „analiza całości zebranego materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że czyn, którego miał się dopuścić B.D., nie zawiera znamion czynu zabronionego polegającego na „przechowywaniu” ryb w okresie ochronnym. Ponieważ, zgodnie ze Słownikiem języka polskiego, „przechowywać oznacza uchronić przed zepsuciem, zaginięciem poprzez umieszczenie w odpowiednich warunkach itd. (...).
Z tego też względu faktu ujawnienia w plecaku, który miał przy sobie B.D., dwóch sztuk troci wędrownej w okresie, w którym jest to zabronione, nie można uznać za przechowywanie przez niego tych ryb. Wskazując na powyższe, stwierdzić należy, że zarzucany oskarżonemu czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, a zatem postępowanie należy umorzyć”.
Przypadek drugi. Strażnicy zatrzymują w Rościnie dwóch obywateli, którzy w okresie ochronnym nieśli po kilka troci. Sebastian A. – 2 samce i 2 samice o łącznej masie 15,6 kg, a Andrzej A. podobnie – 2 samce i dwie samice, tyle że ciut cięższe (16,8 kg). Też zostali puszczeni przez białogardzkich prokuratorów, bo ustawa o rybactwie „nie penalizuje” – jak pisze w odpowiedzi na skargę ZO PZW w Koszalinie prokurator okręgowy w Koszalinie pan Janusz Rychliński – sytuacji polegającej na samym przenoszeniu ryb, bowiem nie jest to równoznaczne z ich przechowywaniem. Mimo że „ryby zostały pozyskane w okresie ochronnym i przy użyciu sieci”.
Pragnę przypomnieć, że art. 10 ust. 1 ustawy o rybactwie śródlądowym zabrania przechowywania, przewożenia, przetwórstwa i wprowadzania do obrotu ryb i ikry złowionych i pozyskanych z naruszeniem przepisów art. 8 i 9 cytowanej ustawy. Zresztą takich lapsusów i przykładów na łaskawość pracowników Prokuratury w Białogardzie wobec kłusowników znam więcej. Wszystkie dokumenty dotyczące tej bulwersującej sprawy przekazałem pani poseł Katarzynie Matusik-Lipiec z PO, która obiecała interpelację do Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie.
A swoją drogą, to ciekaw jestem, czy np. amerykański strażnik rybacki, a tym bardziej prokurator lub sędzia, mając przed sobą gościa z rybami będącymi pod ochroną, zastanawiają się, czy ów przenosi czy też posiada lub przechowuje ryby?
Karol Zacharczyk
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (24)
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Prokurator niby też ma przygotowanie i wykształcenie prawnicze, ale (o ile dobrze myślę) prokurator nadzoruje postępowanie przygotowawcze i dowodowe realizowane przez Policję (i nie tylko), i na podstawie zebranych materiałów dowodowych - stawia zarzuty. Później są one rozpatrywane przez sąd w trakcie rozprawy. A w niej biorą udział prawnicy-adwokaci. Oskarżenie i obrona przedstawiają i interpretują zebrane materiały dowodowe. Dopiero ta interpretacja , przeprowadzona "w zgodzie z wybranymi" przez adwokatów paragrafami, stanowi podstawę kwalifikacji czynu i orzeczonego wyroku. Czasem ta "obróbka interpretacyjna" pozwala przedstawić fakty jako wybitnie groźne i szkodliwe, a czasem jako nic nie znaczący, jednorazowy wybryk. Może dlatego adwokaci nazywani są "papugami", bo od ich umiejętnie prowadzonej gadatliwości, zależny jest efekt końcowy - wyrok/uniewinnienie.
-
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. 1. Dziękuję za link, ale problem polega na tym, że mnie się nawet zające nie boją...
2. Nie wiem dlaczego w dyskusjach o roli prawników omijane jest małe zaangażowanie prokuratorów? Pozdrawiam. -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Darku, w trakcie jednej z rozmów jakie prowadziłem z Panem Jerzym, poruszyliśmy kwestię konieczności zatrudniania adwokatów. Właśnie w celu reprezentowania PZW podczas rozpraw sądowych. Dlaczego adwokat zamiast sugerowanego przez Ciebie przedstawiciela dzierżawcy (np.: dyrektora, vicka, czy speca od rybek)? Ano z bardzo prostej przyczyny - dlatego, że tylko prawnik będzie dostatecznie sprawny na sali sądowej , i będzie miał szansę przekonać sędziego o dużej szkodliwości społecznej czynu. Lub będzie znał odpowiednie kruczki i działania proceduralne, by zminimalizować lub nawet wyeliminować prawdopodobieństwo przegrania sprawy w przypadku dobrej obrony kłusola. No wiesz, wszystko wedle tej znanej zasady - nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co w sądzie da ci dobry prawnik.
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Coś Juro klepał o dynamicie no to macie:
W celu rozproszenia nudy podczas długiego lotu
1. Wyjmujemy laptopa z torby i kładziemy na kolanach
2. Powoli i spokojnie otwieramy go
3. Włączamy
4. Upewniamy się, ze osoba obok nas patrzy na ekran
5. Włączamy Internet Explorer
6. Zamykamy oczy, wznosimy głowę ku niebu i poruszamy bezgłośnie wargami
7. Bierzemy głęboki wdech i klikamy na następujący link:
http://www.thecleverest.com/countdown.swf
8. Obserwujemy minę osoby obok!
Chciałem w grudniu w samolocie to odpalić ale żona twierdzi że głupi dowcip. -
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Nie sądzę by był potrzebny prawnik na sprawie,chyba wystarczyłby przedstawiciel dzierżawcy który by w logiczny sposób wypowiedział się o szkodach. Wiem że jeden z dzierżawców prywatnych sam na takie sprawy chadzał.
W PZW są osoby od gospodarki rybackiej czy nawet niech idzie prezes czy v-prezes ZO bo dlaczego nie?
Co,za wysoki stołek i do sądu wejść nie może? -
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. A będę kozy napadał i płotki leszczami obdarowywał. Muru z betonu nie kopnę, bo szkoda nogi, ale słyszałem o takich, co ich obszczymurkami zowią. Tylko czy to może osłabić fundament? Pozdrawiam.
-
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. Dobry pomysł. Skoczę jutro z rana po materiały do sąsiada z arabii. I TAK PROSZĘ WYSOKIEGO SĄDU ZOSTAŁEM TERRORYSTĄ. Pozdrawiam.
-
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. A będę kozy napadał i płotki leszczami obdarowywał. Muru z betonu nie kopnę, bo szkoda nogi, ale słyszałem o takich, co ich obszczymurkami zowią. Tylko czy to może osłabić fundament? Pozdrawiam.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Z ciupaską? I kogo będziesz napadał, ewentualni co i komu rozdawał? :)
A wracając do tematu - to były pytania retoryczne. Bardziej interesuje mnie odpowiedź na pytanie - dlaczego ZO czy ZG do tej pory nic nie zrobił, by takich pracowników broniących członków PZW przed stratami powodowanymi kradzieżami ,zatrudniać ???????????? Może faktycznie znajdzie się tu miejsce dla jakiegoś Janosika, by mógł w imieniu wędkarzy kogoś kopnąć w tzw d... odwłok? -
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. Na pytania: " kto powinien ich zatrudniać...i płacić?" odpowiedział chyba kiedyś kolega "jerzykowalski" w jednej z waszych ciekawych dyskusji. A "dlaczego tak jest?" - tego chyba nie wie nikt. Jedno jest pewne: wytrzeźwiałem i dojrzałem. Rzucam legitymację w piz.. i zostaję wodnym Janosikiem. Przecież to czysty interes i podtrzymywanie legendarnych tradycji. Ze zbójeckim pozdrowieniem: Hej!
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
...z prawd. Tak zwana - g... prawda. To, że- "straże są po prostu niedoinwestowane..", to prawda oczywista i znana wszystkim. Ale to, że- "niskie kary za zabronione czyny z ustawy o rybactwie śródlądowym", są głównym powodem, że kłusownictwo nadal się OPŁACA, jest prawdą fundamentalną tego problemu. Jest więc naturalnym i logicznym, że należy skupić się na eliminacji powodów, z powodu których ta prawda nadal sobie żyje i , co najgorsze, ma się doskonale. To nie "oraz orzecznictwa prokuratur" są tu problemem, bo prokuratury nie orzekają (prokuratury przygotowują materiały dowodowe, które rozpatrywać będą sądy). Problemem są niskie wyroki w sprawach o kłusownictwo. Trafia do mnie argumentacja, że wyrok w sprawie, zależy od zebranych dowodów winy i skuteczności adwokata reprezentującego stronę pokrzywdzonego (który musi przecież zniwelować starania adwokata obrony). Drobiazg, jeżeli fachowiec spotka "papugę z urzędu"(bo kłusola nie będzie stać na wynajęcie dobrego adwokata), ale schody pojawią się gdy jakaś "zorganizowana grupka handlowców", wynajmie innego fachowca. A przecież bardziej opłacalne jest likwidowanie takich "hurtowników" a nie detalistów z GS-owym winem w kieszeni. Problem w tym, że nie widać takich adwokatów wykazujących, że kłusownictwo to nie taka "mała szkodliwość społeczna czynu".
I tu nie mam zupełnie pojęcia dlaczego tak jest? Kto powinien ich zatrudniać? Kto powinien im płacić? Kto powinien im zlecać reprezentowanie interesów PZW, czyli nas- wędkarzy.? -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Tak sobie ostatnio poczytałem to i owo, i wychodzi mi z tej czytaniny następujący obraz:
1-"..prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Białogardzie.."- nie złapano kłusola na "gorącym", ci którzy go zatrzymali nie są w stanie udowodnić, że kłusol pozyskał ryby w wyniku czynności nie zgodnych z prawem. Wniosek- możemy wiedzieć, wyobrażać sobie, być pewni, że squrviel kłusował, ale ponieważ panuje nam miłosiernie zasada "domniemanej niewinności" (działająca na korzyść podejrzanego), to nasze i prokuratury wyobrażenia są tylko spekulacjami i domysłami. A bezczelne - znalazłem w parku- dobrą dla kłusola drogą obrony. Można mu nafiukać.
2-"Strażnicy zatrzymują..obywateli, którzy w okresie ochronnym nieśli po kilka troci."..- najprościej ujmując, czy gdy kupię w styczniu lub w lutym, kilka kilo sandaczy i szczupaków a później wywalę paragon do śmieci i będę z buta wycinał do domu z tymi rybami, to czy SSR lub PSR też będzie mogła postawić mi zarzut kłusownictwa? W sumie, wniosek jest podobny do tego z pkt.1, no bo jak postępować, gdy chroni mnie prawo (ta zasada domniemanej niewinności)? Mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem? Podobnie ci kłusole. Dowodów na popełnienie przestępstwa- brak. My możemy się domyślać , lub nawet uważać, że mamy pewność...ale to nadal będą tylko nasze domysły. Nie jest to więc, jak chce autor artykułu - "..łaskawość pracowników Prokuratury..", ale zwyczajny brak możliwości udowodnienia przestępstwa. Gdyby przeprowadzono jakieś badania, które w sposób niepodważalny stwierdzałyby, że dane ryby pochodzą z pobliskiej rzeki, i uśmiercono je całkiem nie dawno, to albo potwierdziłoby to wyczerpanie tzw znamion przestępstwa przytoczonej ustawy (jeżeli by się kłusol przyznał do łowienia), albo można by było zapytać go o źródło pozyskania ryb i w razie gdyby "nie mógł" - można by było postawić zarzut paserstwa lub współudziału...czy jakoś tak(nie wiem dobrze, bom nie prawnik). Wniosek z tego wszystkiego dla mnie jest jeden- to, że "na kłusownictwo rybne istnieje społeczne przyzwolenie" to jedna -
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. Wieje tutaj, na Rybobraniu, takim pesymizmem, że pocieszyć się mogę tylko tym pysznym grzańcem, co mi moja kochana żona właśnie zaserwowała. Zdrowie, Panowie! Oby do lepszego jutra! Pozdrawiam.
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Właśnie tak Juro masz rozumieć.Czechy i Słowacja sobie z tym radzi,na Białorusi też,tak jak pisałem a jak dalej na wschodzie nie wiem.Na Ukrainie kłusują tak jak u nas albo lepiej o czym chyba Marek Szymański pisał.W Skandynawii najwyżej Polacy i Niemcy nie przestrzegają przepisów a jak jest w Europie zachodniej nie wiem bo nie łowiłem tam nigdy.
Chyba autor artykułu powinien coś mieć do powiedzenia bo chyba już łowił wszędzie więc będzie najlepiej poinformowany. -
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. Czy mam rozumieć, że jesteśmy jedyną w Europie wyspą bezkarnych kłusowników? Byłby to chyba lekkie uproszczenie, bo przecież w każdym kraju czy społeczeństwie istnieje jakiś tam margines. Pozdrawiam.
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Można zwalić na naszą świecką tradycję słowiańską.Ale Słowacy też Słowianie a kary odstraszyły ich kłusowników.
Nie wnikałem czy gdzieś indziej też jest kłusownictwo ale myślę że to tak do Odry i Nysy bo na zachód już chyba nie.
Na wschód od nas też jest to popularne ale z tego co wiem np. o Białorusi to jakieś 2-3 lata temu wprowadzono kary wysokie jak na tamtejsze warunki bo zaczynające się od 200$ i podejrzewam że wymigać się od płacenia nikomu tam się nie uda.Widziałem też strażników,są uzbrojeniu w "kałachy" chyba ciężko byłoby szukać odważnego który by się im postawił.Ale to dyktatura,brak demokracji i nieprzestrzeganie praw człowieka .......i kłusownika. -
juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Witam. Może jestem czarnowidzem, ale jeżeli kłusownictwo przyrównamy do zbójectwa, to przypomnę, że zbóje istnieli, są i w przyszłości zapewne będą. Zabawa w policjantów i złodziei nie skończy się nigdy. Jedynym plusem jest to, że o kłusownikach, podobnie jak o pogodzie, możemy zawsze porozmawiać i te tematy raczej nam się nie znudzą. Pozdrawiam.
-
saguaro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Wypowiedż nemo54 jest bardzo trafna,że większość członków pzw olewa wszelką działalność,a to jest bardzo wielki błąd.Wszyscy psioczą,że kłusownictwo,że ryb coraz mniej,że strażników niema nad wodą i to wszystko jest prawdą.Trzeba baczniej przyjrzeć się działaniom zarządów PZW i na zebraniach walczyć o zwiększenie odpisu na ochronę wód,a tak tzw.działacze w swoim wąskim gronie wolą organizować co raz większą liczbę imprez wędkarskich kosztem właśnie ochrony wód i to wszystko z naszych składkowych pieniędzy.Dopóki sami wędkarze tego nie zrozumieją i nie zaczną czynnie uczestniczyć w różnych zebraniach i domagać się zmian to nic na lepsze się nie zmieni.A tak dalej działacze co roku sobie nawzajem będą wręczać pucharki ,dyplomiki,odznaczenia za dobrze wykonana robotę jak w dawnym PRLu.
-
bodziodb3 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Koledzy z Białogardu nie dziwcie się prokuratorowi przecież to też mięsożerca i może sam kupił taką rybę od kłusownika.U nas w kraju jak się komuś nie chce prowadzić sprawy przeciwko kłusownikom tosię pisze "mała szkodliwość czynu" i sprawa z głowy.Panowie z prokuratury to rzadko wędkarze oni wolą polować i jak się in trafi kłusownik od zwierzyny ,a to co innego.Wystarczy spojrzeć na przepisy w innych krajach Unii tam kłusownictwo to tak jak zabór mienia państwowego i są za to odpowiednie kary,a my chcemy zlikwidować je u nas przy takim postępowaniu organów ścigania ? Pozdrowienia wędkarz ze Skwierzyny
-
jacoli Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Artykuł ten kolejny raz pokazuje na jakim etapie jest walka z kłusownictwem, praktycznie na dzień dzisiejszy jest to temat ciężki do rozwiązania bo cały czas jest w świadomości ludzkiej takie myślenie : "przecież to tylko ryby i dlaczego mają być surowe kary?". Ale jak można się doczytać w artykule Sąd w Gryficach potrafi konkretnie ukarać kłusownika, ale pokazuje to też jak działają sądy w innych rejonach kraju gdzie interpretacja tego samego przestępstwa jest różna i tu już jest jeden z błędów jakie ujawniają się w walce z kłusownikami. W zwalczaniu kłusowników powinny współdziałać w całym kraju różne służby i to w szerokim zakresie od kontroli na giełdach i targowiskach gdzie można kupić różne narzędzia do kłusowania do sądów które zaczną traktować kłusownika jak złodzieja a nie kogoś kto znalazł np. ryby w parku. Kolejna bolączka to brak pieniędzy na etaty i sprzęt czy nie można na to przeznaczać części uzyskanych pieniędzy z kar wymierzanych kłusownikom?, jak może tak mała ilość strażników upilnować tyle rożnych jezior czy rzek. Kolejna ciekawa sprawa" Zdziczałe bandy pseudowędkarzy podlodowych, niekontrolowane przez nikogo, całymi dniami i nocami przez kilka tygodni trwania pokrywy lodowej pacyfikują zimowisko na piaskarni powyżej mostu Siekierkowskiego w Warszawie" jak to się dzieje że co roku do tych samych miejsc trafiają kłusownicy a nie trafiają kontrole czyżby nie wiedziały gdzie są takie zimowiska ryb?. Wyławianie ryb na szarpaka w miejscach zimowania ryb odbywa się co roku i aż dziwne że nie można takich delikwentów wyłapać. I jeszcze jedno w naszym kraju istnieje Ministerstwo Środowiska, a woda i ryby to też środowisko więc też by mogło takie ministerstwo przeznaczyć jakieś środki na walkę z kłusownikami. Cały czas uważam że wysokością kary można zniechęcić człowieka do popełnienia przestępstwa, a przez to zmusić innych chętnych do zastanowienia się czy warto pójść nad wodę i kłusować. Mam nadzieję że kiedyś jednak kłusownicy szybciej znikną z naszego życia niż ryby w naszych wodach.
-
nemo54 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Pan Zacharczyk ma 100% racji...ale szlag mnie trafia jak w wiadomosciach wędkarskich cały czas o kłusownictwie i wyczynie wędkarskim że niby to motor postępu nowe technologie itp . nie wiem jaki procent stanowia "pożal się boże "wyczynowcy" ale uważam że mały natomiast pieniądze na to ida duże a mogłyby byc spozytkowane na zarybianie bo odnoszę wrazenie że że nasz związek isnieje tylko po to by ci "sciganci" mieli za co rywalizować i dowartosciowywać się w ten sposób że złowią kilka uklejek więcej niz ja na przykład.Prawda jest taką że 90% wędkarzy oplaca składki i nie zabardzo ich interesuje tak zwana działalnośc związku i nawet raz do roku na zebranie nie przyjdą a przychodzą własnie ściganci którzy moga wtedy przegłosować nawet żę we wtorek jest środa nie mówiąc o tym że decyduja de fakto o pieniądzach które garną na te swoje idiotyczne "zawody" gdy przeciętny wędkarz siedzi nad wyrybioną wodą,bo nikt o to nie dba a przynajmniej w stopniu wystarczającym.Sciganie się w łowieniu ryb uważam .za patologię wypaczająca sens wedkarstwa Problem kłusownictwa sam się niedługo rozwiaze po prostu...nie bedzie co skłusować .zaginą tym samym równiez wedkarze ...to znaczy moze i nie zaginą tylko bedą łowić w Norwegii lub Szwecji a w Polsce pozostaną ...Zarząd PZW i "sciganci" udowadniający im podobnym że potrafią złowić jednego krąpika więcej
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Mam przyjemność znać p.Karola (nie sądzę żeby mnie kojarzył ale kilkakrotnie w życiu się spotkaliśmy) i chyba jest jedyny w "WW" z którym się zgadzam ale to szczegół.Z tego co wiem starżników w Polsce jest ok.350 a potrzeba jest ok.1400-1500 ale tego się nie przeskoczy bo brak etatów.Chyba właśnie pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości jest problemem nie do przeskoczenia.Czy PZW kiedykolwiek zwracał się do odpowiednich ministerstw czy do Sejmu RP o jakieś zaostrzenie kar?wątpię.Zapewne p.Karol poławiał na Słowacji,ja też.Miałem okazję pływać ze Słowakiem a łódkę pożyczaliśmy od Victora (strażnika na Oravie) i Słowacy mówili mi o karach za kłusownictwo u nich.
To nie jest 200 czy 300plz tylko minimum było 5000kcs czyli ok.500plz.Z tego co wiem to i u nas jeśli na sprawę trafia przedstawiciel dzierżawcy to sąd potrafi dać 1500 czy nawet więcej (Zamość,Krosno) ale na ile spraw trafia ktoś z PZW?Nawet na tym portalu często jest info o zatrzymaniu kłusownika ale info o tym jaki zapadł wyrok jakoś się nie pojawia,a dlaczego?Może właśnie nagłaśnianie byłoby wskazane.Inna sprawa ilu kłusowników zagląda na "Rybobranie"?żaden zapewne.Więc nagłaśnianie tylko gdzie?w lokalnych mediach?
Nie wiem jak amerykański ale trochę na północ od nich za przekroczenie limitu,niewymiarki,brak licencji,łowienie na więcej wędek kary zaczynają się od 1000cad$ w górę jeśli orzeka sąd.Strażnik kiedyś mógł wystawić na miejscu mandat ale była to kwestia 200-400cad$ ale było to w latach 90 ub. wieku.
Strażnik miał prawo skontrolowac auto,lodówkę turystyczną w bagażniku a że tamtejsi wędkarze filetują ryby i ściągają skórę to w celu łatwiejszej identyfikacji gatunku obowiązkiem filetującego było pozostawienie przynajmniej 1 cala kwadratowego skóry z łuską na filecie.
Wiadomości
reklama
reklama
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 217
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 201
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92


